Co z nimi będzie?

Nie będzie to reportaż z miejsc, które w zastraszający sposób znikają ze Śląskiej mapy historii przemysłu.

Będzie to próba podjęcia odpowiedzialności za to, co jeszcze na tej mapie pozostało. Próba odpowiedzi na pytanie, co możemy zrobić wspólnymi siłami, aby postępująca ignorancja inwestorów, urzędników, wreszcie nas samych została zatrzymana w odpowiednim czasie?

Pierwszy raz w kopalni Wieczorek miałem okazję pojawić się z racji wykonywanego zawodu. Było to również moje pierwsze spotkanie z osiedlem Nikiszowiec.

Ulica Szopienicka. Rdzeń wokół którego jak kwiat rozkwita czerwona zabudowa z jednej strony stricte przemysłowa, z drugiej mieszkalna, lecz razem tworząca doskonały przykład industrialnej synergii.

Nikisz. Najwyższe piękno w tym mariażu cegieł i stali. Osiedle które przed paru laty zostało na nowo odkryte przez medialny zachwyt.

Jak to jest, że dopiero moda na Śląsk, bo takowa w chwili obecnej bez wątpienia ma miejsce, otworzyła nam wszystkim oczy na to, co było tutaj praktycznie od zawsze?

Mówiąc od zawsze mam na myśli ostanie 150 lat rozkwitu przemysłu na Śląsku, który to nierozerwalnie jest z nim związany. Mówiąc od zawsze mam na myśli Śląsk, którego potęga została zainicjowana przez pruskich włodarzy i ichniejszą myśl techniczną.

Monumentalny Nikiszowiec, jako kompleks budynków nie jest przedmiotem niniejszych rozważań. Zasługuje na głębszą analizę, toteż nie będzie ona tutaj w żaden sposób realizowana.

Skupmy się na aspekcie społecznym najbliższego otoczenia kopalni. Skupmy się na mieszkańcach osiedla i ich przyszłości w świecie pozbawionym jego serca oraz wszystkich tych, którzy z roku na rok w coraz to większej liczbie odwiedzają „Nikisz”, wracając do swoich domów oczarowani tym magicznym miejscem.

Zgodnie z zapowiedziami kopalnia Wieczorek do końca 2017 roku w całości ma trafić do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Piszę w całości ponieważ proces ten został już rozpoczęty. Na chwilę obecną do SRK trafiła specjalnie wydzielona część mianowana jako Wieczorek 1.

Jak wspomniałem we wstępie osiedle Nikiszowiec wraz z kopalnią już blisko od 120 lat wspólnie tworzą jeden żywy organizm. To właśnie w tym miejscu ludzie rodzili się, aby pracować w kopalni. Rodzili się, aby w niej i dla niej umierać. Pełne oddanie. Pełne podporządkowanie swojemu przeznaczeniu. Czy mieli wybór? Myślę że nad takową ewentualnością raczej nikt zbytnio się nie zastanawiał. W tamtych czasach życie oraz miejsce zamieszkania było ściśle powiązane z pracą. Pracą w kopalni, w hucie, w przemyśle ciężkim.

Czy całkowite wygaszenie kopalni spowoduje rozkład pozostałej części organizmu?

Znamy wiele przypadków, gdy po zamknięciu kopalni czy też huty dochodziło do powolnego rozkładu tkanki społecznej miejscowości, dzielnicy, w której do tej pory ów zakład funkcjonował. Mieszkańcy z dnia na dzień tracili sens życia, który do tej pory zapewniał im dach nad głową. To, co przez lata obserwowali przez okna swoich domów nagle miało zostać pożarte przez buldożery. Musimy pamiętać o jednej rzeczy. Każdy Ślązak jest mentalnie sprzężony ze swoim haimatem. Powyższy scenariusz jest zawsze naznaczony bólem i cierpieniem.

Pamiętacie Paciorki jednego różańca Kazimierza Kutza? Już rozumiecie?

Historie takie jak ta przedstawiona w filmie,  jej pochodne to nie wymysł scenarzystów. To przedstawienie rozgrywane w czasie teraźniejszym, bezpośrednio na naszych oczach, w którym wszyscy bierzemy udział. W tej dramatycznej scenie jakimi mamy zamiar być aktorami? Czy jesteśmy w stanie odpowiednio zareagować na nieoczekiwane zwroty akcji?

Coraz częściej można zauważyć żywe zaangażowanie mieszkańców dzielnic, mediów, społeczników w różnego rodzaju akcje społeczne takie jak rewitalizacje otoczenia czy umysłowa walka o niezamykanie kolejnego zakładu pracy. Świadomość przeciętnego Kowolika w posiadaną siłę słowa wzrasta. Debaty oraz spotkania gromadzą coraz więcej ludzi, którzy nie boją się rozmawiać i walczyć zgodnie z prawem o swoje dobro.

Nikiszowiec, a przede wszystkim jego mieszkańcy w najbliższym czasie będą mieli niejednokrotną możliwość wyrażenia swojej opinii na temat przyszłości górniczego otoczenia. Już teraz wiemy, że każdy z zainteresowanych ma swoją wizję tego jak w przyszłości należy zagospodarować budynki kopalni Wieczorek. Wystarczy przytoczyć jedną z ostatnio przeprowadzonych debat, której organizatorem była Gazeta Wyborcza. Pomysły różne. Jedne ciekawe drugie mniej. Lofty, hotele i czerwone miękkie fotele. Pięknie, lecz szanowni Państwo zostawmy na chwilę pomysły. Na te nadchodzące święta zróbmy sobie rachunek sumienia i odpowiedzmy na pytanie, gdzie ja byłem do tej pory i gdzie będę, gdy na teren zamkniętej już kopalni wjadą buldożery?

Wszystko w porządku?

Obecna sytuacja wymaga od nas zdecydowanie większego zaangażowania. Nie mam na myśli od razu rzucania kamieniami pod oknami KHW, SRK, PTM, KLM itp, itd. Chodzi o dogłębne zrozumienie problemu. O zrozumienie, że być może przez ostatnie lata pozwoliliśmy sobie na zbyt duże rozleniwienie? Być może to żywe zaangażowanie, o którym pisałem wcześniej przyszło zbyt późno, pozwalając na zbytnio ożywione zaangażowanie niekompetentnych urzędników działających w spółce z nastawionymi na zysk inwestorami?

Pewne jest, że to my jako społeczeństwo musimy wziąć odpowiedzialność za otaczające nas przemysłowe piękno, które już blisko od 150 lat jest na stałe wpisane w charakter naszych miast. Musimy nauczyć się korzystać z odpowiednich instrumentów prawnych. Tworzyć fundacje, stowarzyszenia, przejmować z rąk właścicieli niszczejące perły architektury. Musimy znajdywać sprzyjających nam urzędników oraz inwestorów, którzy nie są nastawieni wyłącznie na zysk, ale dostrzegają również potrzebę zachowania w niezmienionej formie otoczenie, w którym niejednokrotnie dorastali.

To właśnie ten brudny śląski przemysł przez te wszystkie lata kształtował charakter naszych przodków. To właśnie ten przemysł ukształtował naszą, moją tożsamość. Ja już zdecydowałem. Biorę odpowiedzialność za mój Śląsk.